Prawda o aborcji

Dziennikarze za prawdą o aborcji

Królowa Antykoncepcji- Margaret Sanger

11 lipca „cieszymy się” Międzynarodowym Dniem Ludności, we wrześniu Światowym Dniem Antykoncepcji. Chociaż z tych okazji warto przybliżyć postać Królowej Antykoncepcji: socjalistki, feministki i zwolenniczki eugeniki Margaret Sanger. To ona założyła organizację, która do dziś zajmuje się kontrolą światowej populacji.

Sanger można uznać za jedną z najbardziej wpływowych kobiet na świecie, która doprowadziła do legalizacji antykoncepcji w USA. W jej portrecie z powodzeniem odbijają się dzisiejsze feministki, dzieląc z nią nie tylko filozofię, ale nawet wątki biograficzne. To one uczestniczą w rozpoczętym przez nią dziele upowszechnienia antykoncepcji przy pomocy globalnej aborcyjno- antykoncepcyjnej maszyny. Maszyna zwie się International Planned Parenthood Federation (IPPF: Międzynarodowa Federacja Planowanego Rodzicielstwa), a jej polski akredytowany trybik należący do jej europejskiej macki: Towarzystwo Rozwoju Rodziny (obecnie w składzie Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny).

Antyrodzinna feministka

Choć Królowa Antykoncepcji wychowała się w biednej rodzinie z jedenaściorgiem dzieci i nie uznawała jej za kolebkę nieszczęścia i patologii, większą część życia poświęciła temu, by zwalczać rodziny wielodzietne. We wczesnej młodości zauroczyła się życiem bogatych rodzin, którzy zamiast 12 dzieci, mieli najwyżej dwójkę i zamiast zmagać się z losem, spędzali wolny czas na piknikach. Jak na feministkę przystało, Margaret wiedziała, że nie interesuje jej zarabianie na życie- jak zresztą sama napisała w jednej ze swoich „autobiografii”, które zamówiła sobie za życia. Zapewne uznała, że w dzieciństwie już się wystarczająco napracowała, dbając o rodzeństwo i schorowaną matkę. Kiedy swoją prowokacyjną i nielegalną działalnością zmierzającą do legalizacji antykoncepcji nawarzyła sobie piwa i została zatrzymana przez policję, zamiast stanąć przez sądem, wybrała ucieczkę za granicę. Tym samym pokazała swoim zachowaniem, jak traktuje rodzinę- tym razem założoną przez siebie. Zostawiła męża i troje małych dzieci i zajęła się podróżowaniem po Europie (w celu poznania wszelkich możliwych metod antykoncepcyjnych), posługując się zresztą fałszywym paszportem. Nic dziwnego, że jej pierwsze małżeństwo musiało się rozpaść.

Antykościelna gnostyczka

Antyrodzinność to tylko jedna z feministycznych cech rozpoznawczych. Oprócz tego,  Sanger zwalczała Kościół Katolicki. Pomimo swojej krótkiej, dziecięcej fascynacji religią, przyjęciu chrztu i bierzmowana, Kościół Katolicki uważała za swojego wroga numer jeden. W telewizyjnym wywiadzie przyznała, że postawa Kościoła wobec antykoncepcji wynika z chęci posiadania jak największej liczby wiernych na świecie. Otwarcie krytykowała encyklikę Piusa XI dotyczącą antykoncepcji (aborcji, eugeniki, rozwodów) „Casti Cannubi” z 1930 r., a w liście do sympatyka (nawróconego na katolicyzm) napisała, że Kościół katolicki jest dużo bardziej destruktywną siłą dla naszej cywilizacji niż kiedykolwiek mogłaby być partia faszystowska i nazistowska. Sanger nie mogła jednak żyć bez religii- wbrew woli męża ochrzciła synów w chrześcijańskich Kościołach, potem wstąpiła do Różokrzyżowców. Interesowała się również sektą Unity, analizowaniem snów (męczyły ją nawracające koszmary o kurach z odrąbanymi głowami), numerologią i astrologią. Zamówiła sobie dzienny horoskop, uczestniczyła w seansach spirytystycznych, podczas których chciała nawiązać kontakt ze zmarłą w dzieciństwie córką.

Radykalna socjalistka

Jak na niezależną feministkę przystało, została ukształtowana przez silną osobowość ojca- zaangażowanego socjalistę i antyklerykała. Ojciec drwił z jej modlitwy „Ojcze Nasz” uznając, że modli się do piekarza (chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…). Zanim zdołała ukończyć kurs pielęgniarski, wydała się za mąż za Billa Sangera- anarchistę i socjalistę. Nic więc dziwnego, że stała się członkinią Partii Socjalistycznej, a potem Industrial Workers of the World (Robotnicy Przemysłowi Świata), znanej z niszczenia maszyn i antykapitalistycznych zapędów. Działalność w tych organizacjach dość szybką ją jednak znudziła. Zamiast cieszyć się życiem w rodzinie, z oddanego męża i trójki dzieci, oddała się zaspokajaniu własnych rozbujanych potrzeb seksualnych i poszukiwaniu środków antykoncepcyjnych. Nie da się nie zauważyć, że Sanger nie istniałaby bez mężczyzn, i to nie tylko ojca i dwóch mężów, ale masy  kochanków (m.in. prawnika czy współpracownika), którzy dla niej zaangażowali się w walkę o antykoncepcję. Najlepszym nabytkiem okazał się jednak drugi mąż, N. Slee, biznesmen Tree-in-One Oil Company z 8 milionami dolarów, który nie tylko finansował działanie otwartej przez nią kliniki, międzynarodową konferencję, a także pomagał jej w nielegalnym sprowadzaniu diafragm do USA i w końcu zorganizowaniu ich produkcji (o czym Sanger taktycznie milczy w swoich „autobiografiach”). Slee podpisał z Sanger specjalny kontrakt przedmałżeński, który czynił z małżeństwa całkowicie wolny związek (Sanger mieszkała osobno, wymagała od męża umawiania się na wspólny posiłek, itp.).

Fanatyczna eksperymentatorka

Założona przez nią klinika w Nowym Jorku była projektem laika. Brak profesjonalizmu przeraził chętną początkowo do współpracy dr Kosmak, która cały pomysł nazwała „zagrożeniem publicznym i łamaniem prawa”. W klinikach początkowo nikt nie badał skuteczności rozprowadzanych przez nie środków. Sanger nie była nawet wykwalifikowaną pielęgniarką, jak głoszą notki encyklopedyczne, korzystała ze współpracy z lekarzami, kontrolę nad wszystkim pozostawiając jednak sobie. Zresztą już w młodości fanatycznie rozpowszechniała swoją wiedzę o skuteczności antykoncepcji. W broszurce z 1916 r. polecała kobietom stosowanie silnych środków żrących, toksycznych i przeczyszczających. Skuteczność antykoncepcji nie była udowodniona, jednak Sanger proponowała to, z czego sama korzystała i uznawała za skuteczne. Jej klinika stała się więc eksperymentem na kobietach, gdzie sprzedawano antykoncepcję i pokątnie odsyłano na aborcję w inne miejsce. Pomimo prawa Nowego Jorku, które zezwalało na przepisywanie antykoncepcji tylko kobietom zamężnym z konkretnych powodów zdrowotnych, Sanger nie zwracała na to specjalnej uwagi. Ignorowanie prawa miała już chyba we krwi.

Eugeniczna ekonomistka

Do tego czasu antykoncepcja stała się dla niej absolutną religią, początkowo  wyzwoleniem od „biologicznego zniewolenia”. Potem bronią antykapitalistyczną, gdyż miała ograniczyć liczbę robotników i wystraszyć klasę kapitalistyczną. Do tego czasu Sanger przestała atakować bogatych kapitalistów, a zdążyła oczarować ich ideą ograniczenia liczby biednych i wyeliminowania związanych z nimi kłopotów właśnie przy pomocy antykoncepcji. Według niej kontrola urodzeń była lekarstwem na każde zło, każdy społeczny problem, biedę i nieszczęście. Sanger dawno już zapomniała o socjalistycznej walce o poprawę praw pracowniczych, budowie domów komunalnych, czy redystrybucji bogactwa. Lepszym i łatwiejszym rozwiązaniem okazało się pozbycie biednych. Zaczęła krytykować pomoc społeczną, tłumacząc, że lepiej przyznać ją bogatym. Sprzeciwiała się nawet charytatywnej pomocy medycznej dla biednych kobiet w ciąży. Pomoc biednym była według niej szkodliwą filantropią. Sanger stała się bowiem wyznawczynią eugeniki (nauką zajmującą się selektywnym rozmnażaniem w celu poprawy gatunku), wierzącą, że antykoncepcja wyeliminuje choroby, wyludni więzienia, sierocińce oraz stworzy nową superrasę. Przed amerykańskim Kongresem tłumaczyła, że wielki kryzys nie zostanie zakończony, jeśli napływ ludzi domagających się zasiłków nie zostanie odcięty.

Sterylizująca rasistka

SaAnger na spotkaniu KKK

Sanger na spotkaniu rasistowskiej organizacji Ku Klux Klan

Środowisko Sanger było pełne eugeników i rasistów. Było tak w przypadku założonej przez nią w 1922 r. organizacji Birth Control League, powołanej do życia głównie w celu zbierania funduszy na jej działalność m.in. wśród amerykańskich milionerów. W 1942 została ona przekształcona w Planned Parenthood Federation of America, pozostający obecnie największym providerem aborcji w USA. Jeden z numerów wydawanego przez nią pisma „Birth Control Review” w 1933 r. w całości poświecony był sterylizacji i zawierał m.in. tekst prof. Ernesta Rüdina (przetłumaczony z niemieckiego), nagrodzonego medalami przez Hitlera za swój wkład w propagowanie czystości rasy. Z Sanger współpracował również znany eugenik Lothrop Stoddard. Sama Sanger pisała w 1921 r. w artykule „The eugenic value of birth control propaganda”, że „eugeniczna i cywilizacyjna wartość Kontroli Urodzeń (w oryginale wielką literą) staje się oczywista dla oświeconych i inteligentnych”. W tym samym tekście wyjaśniła, że najbardziej palącym problemem było ograniczenie nadmiernej płodności fizycznie i umysłowo ułomnych. Według niej największą groźbą cywilizacyjną jest zbyt duży procent ułomnych w ogólnej licznie populacji. Do nich zaś zaliczała m. in. przestępców, epileptyków, pacjentów szpitali psychiatrycznych, ludzi głuchych i ślepych. Sanger marzyła o superrasie, którą można stworzyć posługując się metodami pokojowymi: przekupując „nieodpowiednich” do poddania się sterylizacji (prezenty lub gratyfikacje finansowe) i edukując ich, że ograniczenie liczby dzieci oznacza podwyższenie standardu życia. Zdawała sobie jednak sprawę, że konieczne będzie stosowanie przymusu. W prywatnym liście wyjaśniła swój plan wykorzystania lokalnych pastorów murzyńskich z Południa w celu propagowania kontroli urodzeń. Tłumaczyła, że najskuteczniejsze w przypadku Murzynów będzie podejście religijne, dlatego to lokalni pastorzy powinni przekonać wiernych do stosowania antykoncepcji. Nie chciała, by wydało się, że chodzi o eksterminację populacji Murzynów, a zależało jej na utrzymaniu pozorów, że projekt realizowany jest lokalnie, a nie odgórnie.

Dzisiaj projekt kontroli urodzeń realizują oddolnie na całym świecie organizacje członkowskie założonej przez nią IPPF, corocznie otrzymując amerykański zastrzyk finansowy. Polską organizacją członkowską było od 1959 r. Towarzystwo Świadomego Rodzicielstwa, które zmieniło nazwę na Towarzystwo Planowania Rodziny. Dziś działa pod nazwą Towarzystwo Rozwoju Rodziny. We wrześniu organizuje w Polsce obchody Światowego Dnia Antykoncepcji razem z firmami farmaceutycznymi.

Natalia Dueholm

Artykuł ukazał się w „Najwyższym Czasie”, lipiec 2010.

Zamieszczamy za zgodą Redakcji.

Reklamy
%d blogerów lubi to: