Prawda o aborcji

Dziennikarze za prawdą o aborcji

Rozmowa z prof. Chazanem o aborcji i zdrowiu kobiet

Strona aborcyjna twierdzi, że ograniczanie dostępu do aborcji oznacza śmierć kobiet. Zna Pan praktykę ginekologiczną w Polsce i w innych krajach. Jaki jest Pana zdaniem związek między aborcją a jakością opieki nad kobietami w ciąży?

Tak się składa, że wysoka ilość zgonów kobiet w związku z ciążą, porodem i połogiem ma miejsce w krajach, gdzie dostępność aborcji jest powszechna i łatwa. Konkretnie- można wskazać na różnych kontynentach kraje, gdzie restrykcyjnemu prawu aborcyjnemu towarzyszy mała ilość zgonów matek, a więc ogólny stan zdrowia kobiet jest tam lepszy. Można też wskazać kraje będące na podobnym poziomie rozwoju cywilizacyjnego z dużą ilością zgonów kobiet związanych z ciążą i liberalnym prawem aborcyjnym. Takie pary krajów w Ameryce Południowej to Chile i Gujana, w Afryce Uganda i Republika Południowej Afryki, w Azji Sri Lanka i Nepal. To w Chile, Ugandzie, na Sri Lance występuje mała ilość zgonów matek i ograniczony dostęp do aborcji. Aborcja niszczy zdrowie fizyczne i psychiczne kobiet, jeżeli dojdzie u nich do ciąży i porodu powikłania zdarzają się częściej. Możliwe też, że szeroka dostępność aborcji, uczestniczenie w wykonywaniu tej procedury przez lekarzy i położne, mniejsza wartość ludzkiego życia w ich systemie wartości zmniejsza u nich zawodową czujność i troskę o zdrowie matek i nienarodzonych czy rodzących się dzieci.

Słyszymy czasem takie stwierdzenie, że aborcja jest bezpieczniejsza niż poród…

Trzeba powiedzieć, że postęp dotyczący wiedzy i technologii medycznej sprawia, że potrafimy tak opiekować się zdrowiem kobiet podczas ciąży i porodu, że poważne zagrożenie dla ich życia pojawia się coraz rzadziej. Coraz częściej natomiast ryzyko dla zdrowia i życia matki wynikające z donoszenia ciąży i urodzenia dziecka jest porównywalne z ryzykiem, jakie związane jest z procedurą aborcji. Okazało się też, o czym donoszono w polskich mediach, że ciąża nie przyśpiesza rozwoju wielu nowotworów (na przykład raka piersi) i można w wielu przypadkach donosić dziecko i zabrać się za pełne leczenie nowotworu u matki po jego urodzeniu.

Większość aborcji na świecie dokonywanych jest w pierwszym trymestrze. Aborcjoniści twierdzą, że jest ona bezproblemowa, bo w macicy właściwie niczego nie ma. Czy to prawda?

Jeżeli wykonamy badanie ultrasonograficzne u kobiety będącej w 7 – 12 tygodniu ciąży przekonamy się, że w macicy znajduje się człowiek. Mały, ale poruszający kończynami, zmieniający pozycję ciała. Toteż w niektórych krajach zakazuje się pokazywania dziecka kobiecie przed aborcją by „nie narażać jej na stres”. W tkankach usuniętych z macicy matki widać zwykle części ciała dziecka. Po aborcji farmakologicznej, dokonanej we wcześniejszej ciąży, dochodzi do poronienia w domu. Pojawia się krwawienie połączone czasem z odpływaniem niewielkiej ilości najczęściej niemożliwych do zidentyfikowania tkanek. Okazuje się, że i taka aborcja, chociaż dokonana w domu (bedroom abortion) nie jest bezproblemowa. Przeciwnie, następstwa psychiczne u kobiet pojawiają się nawet częściej. Nie było co prawda gabinetu zabiegowego, narzędzi, całej medycznej atmosfery, jaka towarzyszy aborcji chirurgicznej, kobieta sama zażyła środki poronne będąc sam na sam z dzieckiem. Dokonała własnoręcznie czynu, którego potem tym bardziej żałuje.

W obecnym polskim prawie nie ma czasowego limitu  na aborcję, jeżeli „ciąża zagraża zdrowiu lub życiu kobiety”, czyli wynikałoby z tego, że zezwala w nią właściwie do ostatniego dnia ciąży. Czy przy dzisiejszym rozwoju medycyny często się zdarza, że ciąża zagraża życiu i zdrowiu matki? Czy rzeczywiście sama ciąża może być zagrożeniem?

Ciąża czy poród coraz rzadziej stanowią istotne zagrożenie dla zdrowia czy życia matki, a zabieg aborcji niesie za sobą podobne zagrożenie jak donoszenie dziecka i jego urodzenie. Poronienie wywołane w końcowej fazie ciąży stwarza dla matki nawet większe zagrożenie niż urodzenie dziecka w wyniku fizjologicznego porodu. Prawo mówi ogólnie o zagrożeniu zdrowia. Decyzję w indywidualnym przypadku podejmuje lekarz. Można tutaj zapytać, a dlaczego nie sędzia? Może on uznać, że ciąża stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia psychicznego kobiety, ponieważ jest źródłem stresu. Problemem jest czasem prawidłowe zorganizowanie opieki nad chorą kobietą, przygotowanie jej do ciąży, zapewnienie fachowej opieki podczas ciąży i porodu, wcześniejsze przesłanie do ośrodka referencyjnego, stosowanie najnowszych zasad postępowania, posługiwanie się nowoczesną wiedzą i technologią medyczną. Zasada „bezpiecznego macierzyństwa” oznaczać powinna to wszystko o czym wyżej wspomniałem. W niektórych krajach oznacza ona dostępność „bezpiecznej aborcji”. Aborcja pogarsza stan zdrowia matki, a zawsze- co oczywiste- jest krańcowo niebezpieczna dla dziecka. Prawo polskie przewiduje, że lekarz, który wykona zabieg aborcji w określonych przypadkach nie poniesie odpowiedzialności karnej. Ogranicza ono czas, kiedy może być wykonana do 12 tygodnia w przypadkach, kiedy do ciąży doszło w wyniku przestępstwa.

Co się dzieje, jeśli w wyniku aborcji urodzi się żywe dziecko?

W oddziałach położniczo – ginekologicznych udostępnia się wszystkie „siły i środki” by ratować przedwcześnie urodzone dziecko. Jeżeli natomiast dochodzi do urodzenia żywego dziecka o takiej samej wadze, ale w następstwie procedury podjętej na podstawie prawa aborcyjnego, dziecko pozostawia się w oddziale szpitalnym swojemu losowi, czasem zleca się środki mające poprawić komfort umierania (ogrzanie). To bardzo stresująca sytuacja dla personelu medycznego w szpitalach, które podejmują się wykonywania takich procedur.

Co dokładnie kryje się pod procedurą zwaną partial birth abortion (aborcja przez częściowe urodzenie)?

W Stanach Zjednoczonych wykonuje się znowu tę procedurę po ostatnich zmianach liberalizujących prawo aborcyjne. Nie słyszałem, by była wykonywana w Polsce. Jest to wyjątkowo drastyczne wykonanie wyroku śmierci na dziecku prawie donoszonym lub donoszonym, które nie jest przeznaczone do urodzenia się i dalszego życia. Polega między innymi na urodzeniu główki dziecka po przebiciu jego czaszki i odessania jej zawartości by umożliwić jej wydobycie na zewnątrz.

Dziękuję za rozmowę. Rozmawiała Natalia Dueholm.

Prof. Bogdan Chazan– dyrektor Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny w Warszawie. Były konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii. Członek Rady Naukowej Instytutu Matki i Dziecka. Wykładowca w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Przewodniczący Rady MaterCare International, organizacji angażującej się w pomoc dla matek na Haiti, w Ghanie i Kenii. Członek Rządowej Rady Ludnościowej w latach 1994 – 1999 i ponownie od 2006 roku.

Rozmowa ukazała się w „Najwyższym Czasie”, maj 2011 r.

Reklamy
%d blogerów lubi to: