Prawda o aborcji

Dziennikarze za prawdą o aborcji

Myślałam, że ułatwiając dostęp do aborcji, pomagam kobietom w trudnej sytuacji

– mówi Abby Johnson w rozmowie z Natalią Dueholm.

 Natalia Dueholm: Przeszła Pani na stronę obrońców życia dzięki modlitwie wielu ludzi i po tym, jak zobaczyła Pani aborcję na USG. Czy zanim rozpoczęła Pani pracę dla Planned Parenthood (PP), widziała Pani zdjęcia lub film z aborcji?

Abby Johnson: – Widziałam zdjęcia i różne materiały, które pokazywali obrońcy życia stojący pod kliniką aborcyjną. Wierzyłam w to, co PP powiedziała mi na temat tych zdjęć, aż do momentu, kiedy byłam świadkiem aborcji na USG.
Wielu ludzi wierzy w to, że aborcja w pierwszym trymestrze nie jest niczym znaczącym. Co odpowiedziałaby Pani tym ludziom?

– Dlaczego bronić życia tylko w pewnych fazach? Czy tylko jedna część życia jest znacząca? Kiedyś zgadzałam się na aborcje w pierwszym trymestrze, ale nie na późne aborcje, z powodu specjalnie opracowanych i nieprawdziwych rzeczy, o których PP powiedziała mi, że są „prawdą”. Wierzyłam w tę „prawdę” przez 8 lat, aż do momentu, kiedy na ekranie USG podczas aborcji zobaczyłam walczące o życie dziecko, które tę walkę przegrało.

W swojej książce napisała Pani, że czuła się oszukana przez organizację, dla której pracowała. Podczas internetowej konferencji powiedziała Pani również, że czuła, że PP zdradziła kobiety. Czy może Pani opisać, w jaki sposób wpadła w tę pułapkę?

– Stało się to po rozmowie z bardzo miłą panią podczas targów na moim uniwersytecie. Jej łagodny głos i miłe słowa dobrze brzmiały w moich uszach, kiedy mówiła, że celem PP jest pomoc kobietom, które są w kryzysowej ciąży, edukowanie tych kobiet oraz zapewnienie opieki w zakresie zdrowia reprodukcyjnego oraz ograniczanie liczby aborcji w kraju. Zostałam wychowana w duchu pro-life i powiedziałam o tym pracownicy PP. Odpowiedziała, że rozumie, skąd przyszłam, i poinformowała mnie, że jeśli aborcja byłaby zakazana, wiele kobiet decydowałoby się na niebezpieczne aborcje nielegalne, tak więc PP czyni dobrze, oferując bezpieczne aborcje tym kobietom, które czują, że to dla nich dobra decyzja. Nie chciałam, aby kobiety narażały się na pokątne aborcje zagrażające zdrowiu i życiu, więc wstąpiłam do organizacji. Od tego dnia pracowałam kolejno jako wolontariuszka, zwykły pracownik i dyrektor kliniki, a w czasie kiedy zobaczyłam aborcję na USG (i zrezygnowałam z pracy), byłam właśnie w drodze do stanowiska prezeski największej kliniki aborcyjnej na zachodniej półkuli.

Twierdzi Pani, że PP niewłaściwie informuje pacjentki w sprawach medycznych. Dlaczego?

– PP niewłaściwie informuje kobiety na temat w zasadzie wszystkiego, co dotyczy aborcji. PP nie chce, aby kobiety usłyszały bicie serca swojego dziecka, zobaczyły je na USG, czy poznały jakiekolwiek fakty. Nie chce, aby doszło do osobistego dialogu na ten temat, bo wie, że gdyby kobiety otrzymały wyczerpujące informacje, wiele z nich nie doprowadziłoby do końca zaplanowanej lub chcianej aborcji.

Jak wygląda aborcja medyczna?

– Aborcja medyczna ma miejsce wtedy, kiedy kobieta zażywa serie pigułek, aby zabić swoje nienarodzone dziecko i wydalić je w domu zamiast w klinice. Wielokrotnie aborcje te nazywane są „aborcjami domowymi”. Aborcje medyczne mogą być bardzo niebezpieczne. Zdarzało się, że kobiety wykrwawiały się na śmierć w wyniku tych podobno „bezpiecznych” procedur domowych. Czasami (od 5 do 8 proc.) aborcja się nie udaje i fragmenty dziecka pozostają w macicy kobiety. Kiedy do tego dochodzi, kobieta musi i tak przejść aborcję chirurgiczną. Jeśli jednak w tym wypadku kobieta nie zgłosi się do lekarza, może rozwinąć się bardzo poważna infekcja zakończona śmiercią. Aborcji medycznej towarzyszy silne krwawienie. Skrzepy krwi mogą występować do 8 tygodni. Niektóre kobiety wydalają skrzepy krwi wielkości cytryn przez wiele tygodni. Mdłości, gorączka, wymioty, dreszcze, stany przedomdleniowe to częste skutki uboczne aborcji medycznej.

Czym aborcja medyczna różni się od chirurgicznej?

– Aborcja medyczna ma miejsce w domu przy użyciu tabletek. A chirurgiczna w klinice przy użyciu narzędzi chirurgicznych. Zwykle aborcja medyczna jest bardziej ryzykowna niż chirurgiczna. Może się zdarzyć, że kobieta będzie musiała przejść aborcję chirurgiczną po medycznej, ponieważ tabletki zawiodą.

Wyznała Pani, że trzykrotnie zaszła Pani w ciążę pomimo używania antykoncepcji. Często słyszymy, że antykoncepcja ma wyeliminować aborcję. Czy to prawda?

– PP i przemysł aborcyjny dystrybuują środki antykoncepcyjne bez informowania pacjentek o ryzyku i sposobie korzystania z nich. Mają nadzieję, właściwie chodzi im o to, aby pacjentka źle skorzystała z antykoncepcji. Źle poinformowane kobiety będą niewłaściwie stosowały środki antykoncepcyjne. PP nie tylko nie ma czasu, aby jej lekarze usiedli z każdą pacjentką i wyjaśnili zasady stosowania tych środków. Gdyby to robili, to nie mieliby znaczącej liczby kobiet korzystających z usług aborcyjnych, więc kliniki nie przyniosłyby przychodu, którego pragną i potrzebują. PP i wiele innych biznesów aborcyjnych używa antykoncepcji jako narzędzia do pozyskania zaufania pacjentek i sposobu zapewnienia, że pacjentka wróci po inne usługi (z nadzieją, że będzie to aborcja).

Rozmowa ukazała się w „Gościu Niedzielnym”, maj 2011 r.

Abby Johnson- była dyrektor jednej z klinik aborcyjnych Planned Parenthood (PP) w Teksasie, która miała aborcję chirurgiczną i farmakologiczną (medyczną). Pod koniec 2010 r. roku przeżyła nawrócenie. Obecnie pracuje z obrońcami życia. Napisała książkę „Unplanned: The Dramatic True Story of a Former Planned Parenthood Leader’s Journey Across the Life Line”, opowiadającą jej życiową historię.

Reklamy
%d blogerów lubi to: