Prawda o aborcji

Dziennikarze za prawdą o aborcji

Dziecięcy smak w puszce

Firma PepsiCo została oskarżona o to, że w celu poprawienia smaku wykorzystuje do produkcji swoich napojów linie komórek pochodzących z aborcji. Teraz akcjonariusze korporacji złożyli wniosek do Komisji Papierów Wartościowych, by firma zaprzestała prowadzenia badań z użyciem komórek dzieci zabitych w wyniku aborcji. Jednak nie tylko Pepsi wykorzystuje w swoich produktach takie komórki. Dokładnie to samo robią producenci kosmetyków.

O sprawie poinformowała organizacja Children of God. Rok temu PepsiCo zawarła 4-letnią umowę z firmą Senomyx, która miała opracować formułę, pozwalającą dłużej utrzymać moc substancji słodzących napojów PepsiCo. Korporacja przeznaczyła na badania 30 milionów dolarów. Przeciwnicy aborcji wezwali firmy Senomyx i PepsiCo do rezygnacji z doświadczeń z użyciem linii komórek pochodzących z abortowanych dzieci. Na wnioski organizacji Children of God odpowiedzieli przedstawiciele PepsiCo, którzy tłumaczyli, że nowa technologia, której opracowaniem zajmuje się Senomyx, ma pozwolić obniżyć kaloryczność napoi i poprawić ich smak.

 

„Amerykańscy obrońcy życia rozpoczęli więc bojkot produktów PepsiCo. Dołączyły do nich organizacje z Australii, Hiszpanii, Niemiec, Irlandii, Szkocji, Polski i Wielkiej Brytanii. Szefowa organizacji Children of God, Debi Vinnedge naciska na korporację, by zerwała kontrakt z Senomyx i poinformowała akcjonariuszy, na co idą ich pieniądze. Obrońcy życia chcą, aby Rada Dyrektorów PepsiCo przyjęła politykę, która opiera się na przestrzeganiu podstawowych standardów etycznych i nie współfinansowała skandalicznych badań, które – by poprawić jakość produktów – uciekają się do wykorzystywania komórek uśmierconych dzieci”- informuje PiotrSkraga.pl.

 

Na pierwszy rzut oka informacja o tym, że Pepsi wykorzystuje komórki zamordowanych w wyniku aborcji dzieci może być odbierana jako skrajne oszołomstwo. Jednak okazuje się, że takie komórki są wykorzystywane w wielu innych gałęziach przemysłu. Dwa lata temu  pisałem, że szwajcarska firma farmaceutyczna Neocutis używa w niektórych swoich produktach komórki z ciał dzieci zabitych podczas aborcji. Wówczas proceder również wykryła organizacja Children of God. Specjalizująca się w dermatologii firma Neocutis podała mianowicie, że „kluczowym składnikiem” jej kremów jest „przetworzone białko skórne” (PSP), sporządzone na Uniwersytecie w Lozannie z tkanki skórnej pobranej od 14-tygodniowego abortowanego dziecka płci męskiej. Fragmenty ciała dziecka posłużyły do stworzenia komponentu, który ma pomagać w odbudowie starzejących się komórek. W ulotkach czytamy, że „komórki płodu mają zdolność niezwykłego rozwoju i są bardzo odporne przed stresem oksydacyjnym i fizycznym w porównaniu do komórek skóry dorosłych, co czyni je doskonałym źródłem do eksploatacji i wymiany na inny, choć mniej kontrowersyjny, środek do produkcji PSP”.

 

Kilka lat temu brytyjski dziennik „Daily Mail” opublikował wstrząsający reportaż o wykorzystywaniu komórek macierzystych w przemyśle kosmetycznym. „52-letnia gospodyni domowa wychodzi z kliniki uśmiechnięta. Mało ją obchodzi, że do odmłodzenia jej twarzy używano kontrowersyjnej i zabronionej metody”- pisali dziennikarze, którzy wymienili miejsca, gdzie można poddać się zabiegowi, do którego używa się komórek macierzystych. Na Barbadosie za 24 tysięcy dolarów, w luksusowych hotelach należących do obywateli byłych republik radzieckich, Europejczycy i Amerykanie mogą poddać się upiększającym zabiegom, korzystając z tkanek poronionych płodów. Placówki są tak oblegane, że na zabieg czeka się nawet kilka miesięcy. Klinika chwali się, że wstrzykuje swoim pacjentom szybko regenerujące się komórki z wątroby 6-12 tygodniowego „poronionego” płodu.  W 2009 roku policja zamknęła w Budapeszcie nielegalnie działającą klinikę, w której leczono ludzi pochodzącymi z dzieci zabitych podczas aborcji komórkami macierzystymi. Klientelę placówki stanowili tzw. „turyści komórkowi”, pochodzący głównie z USA, którzy widzieli w niej jedyną szansę wyleczenia swoich dolegliwości. Taka turystyka jest zresztą coraz popularniejsza.

 

Wiele „cywilizowanych” krajów na świecie pozwala na nieograniczone badania nad embrionami. Niedawno dołączyło do nich USA, po tym jak Barack Obama cofnął zakaz nad badaniami, który wydała administracja wielkiego obrońcy życia- Georga W. Busha. Przemysł aborcyjny lobbuje na rzecz legalizacji zabijania dzieci nienarodzonych nie z uwagi na „prawa kobiet” czy prawo do „decyzji”. Czymś takim zajmują się opłaceni przedstawiciele handlowi w przebraniu feministek czy inni „pożyteczni idioci”. Wielki biznes chce legalizacji aborcji w jak największej liczbie krajów na świecie z uwagi na zyski. Oni potrzebują tych ciałek. Zblazowani starcy wychowani w kulcie piękna nie potrafią się już godnie zestarzeć. „Zawsze pieniądze. Zawsze te pieprzone pieniądze”- mówi bohater filmu „Kasyno”. Również w tym przypadku ma racje.

 

Łukasz Adamski    

Fronda.pl

Reklamy

Written by prawdaoaborcji

Listopad 7, 2011 @ 9:34 pm

%d blogerów lubi to: