Prawda o aborcji

Dziennikarze za prawdą o aborcji

Tajne dotacje

Złamanie prawa farmaceutycznego przez nielegalną reklamę środków antykoncepcyjnych, nierejestrowany lobbing i płatna protekcja – to zarzuty wobec Wandy Nowickiej

Zawiadomienie do prokuratora generalnego złożyła zajmująca się obroną życia Fundacja PRO. Sprawę bada obecnie Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście Północ.

– Wdrożone zostało postępowanie sprawdzające. Prokurator zapoznaje się z treścią zawiadomienia – mówi nam rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Monika Lewandowska.

Ma 30 dni od wpłynięcia zawiadomienia na podjęcie decyzji, czy wszczęte zostanie postępowanie sprawdzające (może to też zlecić policji), czy też nie.  

– Zarzuty są nieprawdziwe. Federacja nigdy nie służyła interesom żadnych firm farmaceutycznych. Wypełniała swoje cele statutowe. Naszą dokumentację badał sąd, a ja sama byłam przez sąd przesłuchiwana – stwierdza Krystyna Kacpura, pełniąca obowiązki szefowej Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Kacpura dodaje również, że nie bardzo wie, na czym miałby polegać lobbing, o którym mowa, a jeśli chodzi o prawo farmaceutyczne, to federacja „miała proces z głównym inspektorem farmaceutycznym i go wygrała”. Przyznała też, że nie chce podejmować się oceny, ale jej zdaniem „Wanda niepotrzebnie składała pozew do sądu”.

Przekazaliśmy prośbę o rozmowę wicemarszałek Wandzie Nowickiej. Nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.

Ukryte związki

Zanim cała historia nabrała karnego wymiaru, zdołała wywołać polityczną burzę zakończoną wnioskiem o odwołanie Wandy Nowickiej ze stanowiska wicemarszałka Sejmu. Dzień po głosowaniu odnośnie  wyboru wicemarszałków (Nowicka została wybrana w drugim głosowaniu, obowiązującym obyczajem jest, że każdy z klubów ma jednego wicemarszałka) doszło do upublicznienia uzasadnienia wyroku sądu, w sprawie jaką działaczka feministyczna wytoczyła publicystce Joannie Najfeld.

– Kamienują mnie – komentowała te zarzuty Nowicka w wywiadzie dla „Newsweeka”. A w kolejnym numerze tego tygodnika, jego naczelny Wojciech Maziarski stwierdził, że w stosunku do wicemarszałek Sejmu „formułowane są bzdurne zarzuty, że jej fundacja brała dotacje od firm farmaceutycznych”.  „Podczas gdy w rzeczywistości sprawa jest prosta: przedstawiciele prawicy nie mogą znieść obecności przedstawicielki feministycznej lewicy we władzach Sejmu” – puentował Maziarski.

Jak mówi „Uważam Rze” prof. Antoni Kamiński współzałożyciel Transparency International problem jest złożony i wcale nie chodzi w niej o poglądy, niezależnie od tego, jak ocenia się propagowanie aborcji. – Wanda Nowicka została wybrana na fotel wicemarszałka Sejmu znajdując się w istotnym konflikcie interesów. W momencie wyboru szefowała organizacji finansowanej przez interesy gospodarcze – ocenia prof. Kamiński.

Do tego dochodzi stwierdzenie sądu,  że wicemarszałek ukrywała swoje związki z przemysłem antykoncepcyjnym i aborcyjnym.

Na liście płac

Przyczyną procesu Nowicka-Najfeld były słowa wypowiedziane na antenie TVN 24. „Organizacja pani Nowickiej jest częścią międzynarodowego koncernu, największego w ogóle, providerów aborcji i antykoncepcji. Pani po prostu jest na liście płac tego przemysłu” – powiedziała 13 lutego 2009 roku Joanna Najfeld w dyskutując z europosłanką Joanną Senyszyn.

Sugerowała, że aktywiści proaborcyjni są powiązani z koncernami produkującymi środki antykoncepcyjne. Przewodnicząca Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wytoczyła publicystce sprawę o pomówienie. Sąd 12 września przyznał rację Najfeld. A pisemne uzasadnienie wyroku zawiera szereg informacji, które obciążyły Wandę Nowicką poważnymi zarzutami.

„Z zapisów księgowych wynika, iż Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny otrzymała w okresie od 2004 do 2009 r. od firmy Gedeon Richter kwotę 97 600 zł. a od organizacji IPAS w 2005 r. kwotę 37 003,00 złotych, zaś w 2007 r. w wysokości 138 253,25 zł.” – czytamy w uzasadnieniu, którego obszerne fragmenty opublikował portal Rebelya.pl.

Droga Wando!

Podstawowym pytaniem, jest czy organizacja Wandy Nowickiej i ona sama informowały opinię publiczną o tym, kto finansuje jej działalność. Niestety nie można znaleźć sprawozdania na ten temat na stronie internetowej Federacji, którą prowadzi bardzo aktywną kampanię proaborcyjną. Jak zauważył w „Rzeczpospolitej” Igor Janke, na stronie organizacji znalazła się za to wiadomość, że Wanda Nowicka kandyduje do Sejmu.

„To znaczy, że firma farmaceutyczna produkująca narzędzia do przeprowadzania aborcji pośrednio wspierała nie tylko kampanie proaborcyjne, ale i kandydatkę do Sejmu, która walczyć tam może o zapisy korzystne dla tej firmy” – napisał publicysta.

Dotarliśmy do umowy ze stycznia 2007 r. w sprawie grantu w wysokości 25 tys. dolarów, jaki IPAS przeznaczył dla Federacji. W tytule czytamy, że grant „przeznaczony jest na wspieranie akcji poparcia szybkiego reagowania na zmiany konstytucyjne w Polsce.”

„Droga Wando (…) Celem jest uwrażliwienie polskiego społeczeństwa na zagrożenia związane z obecnymi próbami zmian konstytucji i dodania zapisu o ochronie życia od momentu poczęcia” – pisała do Wandy Nowickiej dyrektor ds. polityki IPAS, Charlotte Hord Smith.

W korespondencji znajdujemy też zapis, że grant obowiązywał od 18 stycznia 2007 do 30 czerwca 2007 r. Gdyby fundusze nie zostały spożytkowane do końca obowiązywania grantu, Fundacja musiałby zwrócić fundusze IPAS, albo na mocy obustronnego porozumienia z tą organizacją, przeznaczyć je na inny projekt.

Ukryć niekorzystne fakty

Poszliśmy tropem, który w uzasadnieniu przedstawił sąd i sprawdziliśmy, jakie relacje łączyły w rzeczywistości wymienione firmy i organizację Wandy Nowickiej oraz czego nie chciała ujawnić wicemarszałek Sejmu.

Gdy chcieliśmy dowiedzieć się, jakie relacje łączą Wandę Nowicką z największą organizacją aborcyjną na świecie Planned Parenthood, natknęliśmy się na ciekawą rzecz. Bezpośrednio przed pierwszą rozprawą w opisanym wyżej procesie, ktoś edytował hasło „Wanda Nowicka” w popularnej encyklopedii internetowej Wikipedia. Zmiany, których dokonał są istotne.

Jeszcze  na trzy dni przed pierwszą rozprawą, którą odbyła się 16 lipca 2007 r obok biografii działaczki proaborcyjnej można było przejrzeć tam listę jej publikacji w oficjalnych periodykach Planned Parenthood. Na dzień przez rozprawą lista zniknęła. Ale można ją jeszcze odtworzyć w historii edycji tego hasła.

Jak działa światopoglądowa lewica

Przy tej okazji przejrzeliśmy też niektóre oficjalne publikacje amerykańskiej organizacji, która rocznie osiąga dochód kilkudziesięciu milionów dolarów. Znaleźliśmy w nich strategię, jaką centrala doradza organizacjom wchodzącym w jej skład.  W tym organizacji, której od 1992 r. liderką była Wanda Nowicka (zrezygnowała z szefowania Federacji dopiero wtedy, gdy część posłów zaczęła domagać się jej odwołania, a na horyzoncie pojawiły się zarzuty natury kryminalnej).

Federacja skupia w sobie kilka organizacji członkowskich. Jedną z nich jest Towarzystwo Rozwoju Rodziny, które jest oficjalną polską gałęzią największej aborcyjnej organizacji na świecie International Planned Parenthood Federation.

„Stowarzyszenia na Rzecz Planowania Rodziny powinny działać aż do samej granicy tego, co jest legalne, a czasem nawet poza nią, kiedy prawo jest niesprecyzowane, albo nie współgra z opinią publiczną” – czytamy w oficjalnym dokumencie organizacji z 1979 roku.

W dokumencie opracowanym 6 lat później czytamy: „Organizacje członkowskie nie powinny używać braku prawa, albo obowiązywania nieprzychylnego prawa jako wymówki do braku działania: działanie poza prawem nawet łamanie prawa, jest częścią procesu stymulowania zmian”.

Znikają sporne materiały

Sąd wyraźnie podkreślił w uzasadnieniu wyroku, że „firma Gedeon Richter jest producentem tabletek antykoncepcyjnych „Escapelle”, które zażyte w ciągu 72 godzin po stosunku płciowym zapobiegają zajściu w ciążę. Za pieniądze przekazane przez ww. firmę została wydrukowana przez Federację broszura informacyjna dotycząca tego środka”.

Chcieliśmy przejrzeć wymienioną przez sąd broszurę. Chodzi o materiał „Antykoncepcja po stosunku” z 2008 r. Na stronie internetowej Federacji znaleźliśmy jedynie tekst ulotki. Nie pada w niej nazwa żadnego środka antykoncepcyjnego. Podczas gdy sąd wyraźnie stwierdził, że „nazwa środka była wielokrotnie przywoływana w broszurze”.

Odszukaliśmy broszurę w formie papierowej, którą wydrukowała i kolportowała Federacja. Okazało się, że w kilku stronicowym materiale nazwa „Escapelle” pada aż 11 razy. Dowiedzieliśmy się, że oryginalna ulotka w formie dokumentu Pdf znajdowała się pierwotnie na stronie organizacji. W trakcie trwania procesu została jednak usunięta. Pozostał jedynie sam tekst z wyciętą nazwą „Escapelle”.

W broszurze czytamy m.in., że „niektóre inne pigułki antykoncepcyjne zwykle stosowane przez 21 dni cyklu miesiączkowego, mogą być stosowane w antykoncepcji doraźnej”. Jakie na przykład? Tego z materiału organizacji nie można się dowiedzieć. Mimo, że w 2008 r. na polskim rynku były dostępne dwa takie środki, to w broszurze widnieje tylko jeden, „flagowy” produkt firmy Gedeon Richter.

Kontynuacja kłopotów z 2007 r.

Obecne zamieszanie i wątpliwości wokół Federacji i Wandy Nowickiej zaczęły się w 2007 r, gdy nadzór farmaceutyczny zajął organizacją pod kątem promowania przez nią określonych środków farmaceutycznych.  Jest to właśnie ta sprawa, o której mówiła Krystyna Kacpura.

W sierpniu 2008 r. Główny Inspektor Farmaceutyczny uznał, że Federacja w sposób niezgodny z prawem reklamowała kilka środków antycypacyjnych, w tym „Escapelle” i „Postinor Duo” produkowanych przez Gedeon Richter.

GIF zakazał dalszej ich reklamy. W październiku podtrzymał swoją decyzję. Następnie sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. W wyroku z 3 marca 2009 roku WSA zgodził się z tym, co ustalił GIF, czyli że Federacja dopuszczała się niezgodnej z prawem reklamy. – Sąd uchylił decyzję GIF ze względów formalnych, nie kwestionując wniosków i argumentacji. Brakował ulotki, która powinna być dołączona do akt, a wydruki ze stron internetowych nie przedstawiały wszystkich środków wymienionych w decyzji nadzoru farmaceutycznego  – tłumaczy „Uważam Rze” mec. Piotr Kwiecień, pełnomocnik Joanny Najfeld.

Zapytaliśmy nadzór farmaceutyczny o finał sprawy Federacji. Dlaczego mimo istotnych dowodów Federacja nie poniosła żadnych konsekwencji? A GIF nie uzupełnił swojego materiału i nie kontynuował sprawy?

W odpowiedzi, Departament Prawny Głównego Inspektora Farmaceutycznego  tłumaczy nam, dlaczego nie kontynuował sprawy.

GIF twierdzi, że skład orzekający Najwyższego Sądu Administracyjnego przyjął w tym wypadku pogląd wyrażony przez Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z 2 października 2007 r, że „podstawowym wyznacznikiem reklamy jest nie tylko mniej lub bardziej wyraźna zachęta do kupowania towaru, ale również intencje podmiotu dokonującego przekazu oraz odbiór przekazu przez podmioty, do których jest kierowany”.

Dalej w odpowiedzi GIF czytamy, że „aby przekaz o produkcie leczniczym uznać za reklamę konieczne jest stwierdzenie przesłanek wskazujących, że oczekiwanym rezultatem tej działalności ma być zwiększenie liczby przepisywanych recept, dostarczania, sprzedaży lub konsumpcji produktów leczniczych”.

Ważna sprawa, bo chodzi o młodzież i dzieci

Wobec tego postawiliśmy nadzorowi farmaceutycznemu kolejne pytania, m.in. w jaki sposób  sprawdził intencję zarówno pracowników Federacji, tworzących sporne materiały, pracowników firmy Gedeon Richter, którzy z nimi współpracowali oraz w końcu odbiorców takich materiałów jak opisywana wyżej broszura Antykoncepcja po stosunku”.

„W toku prowadzonego postępowania Główny Inspektor Farmaceutyczny nie przesłuchał świadków ani strony”- napisał nam w odpowiedzi Departament Prawny Głównego Inspektora Farmaceutycznego.

Dlaczego tak ważna jest przejrzystość działania Wandy Nowickiej i jej organizacji? Sąd w uzasadnieniu wyroku w sprawie Nowicka vs. Najfeld ocenił, że „społecznie uzasadniony interes wymaga, aby opinia publiczna miała dostęp do informacji o źródłach finansowania organizacji pozarządowych zajmujących się interesującą dla szerokich warstw społecznych i budzącą dyskusję i spory tematyką”.

„Jest to szczególnie istotne w świetle dyskusji nad modelem prowadzenia edukacji w więc przekazywania osobom młodym, niepełnie ukształtowanym i z reguły nie mającym niezbędnego doświadczenia życiowego oraz krytycyzmu niezbędnego do oceny przekazywanych im informacji” – czytamy w dokumencie.

Sąd podkreślił jeszcze jedną rzecz: „Wypowiedź Joanny Najfeld była o tyle uzasadniona, że krytykowała model edukacji seksualnej, wskazując na zagrożenia płynące z faktu powiązania osób przekazujących wiedzę z podmiotami dla których adresaci tej wiedzy są potencjalnymi klientami”.

Z czasem doszedł jeszcze wybór Wandy Nowickiej na wicemarszałek Sejmu. To dodatkowy argument za tym, byśmy poznali kulisy jej działania. Zarówno te, które chętnie eksponuje, jak i te, którymi nie chce się specjalnie chwalić.

Mariusz Majewski

Uważam Rze, 4 grudnia 2011

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Written by prawdaoaborcji

Grudzień 18, 2011 @ 8:33 pm

%d blogerów lubi to: