Prawda o aborcji

Dziennikarze za prawdą o aborcji

Dlaczego zakaz aborcji?

Żyjemy w czasach, kiedy niektórym posłom nie wystarcza przekonanie, że życie ludzkie jest wartością samą w sobie, aby je chronić bez wyjątków. Obecna ustawa antyaborcyjna jest tego przykładem. Usatysfakcjonowani kompromisem prawodawcy zdają się nie zauważać, że lobby aborcyjne niezmordowanie ten kompromis atakuje. Co gorsza, bagatelizują bezpośrednie śmiertelne jego konsekwencje i nie zauważają postępującej degradacji społecznej, którą wprowadzenie zakazu mogłoby choć trochę zatrzymać.  

Zakaz aborcji skutkowałby wprowadzeniem ochrony życia każdego nienarodzonego człowieka. Dzięki temu setki żyć straconych w szpitalach publicznych udałoby się uratować. I ustawodawcy nie ponosiliby żadnej winy za państwowe organizowanie zabójstwa. Czy teraz naprawdę żadnemu z nich sumienie nic nie wyrzuca? Co więcej, zatrzymaliby niewidoczne skutki tej ustawy, które dotykają ludzi, którzy z aborcją nie mają niczego wspólnego, np. kobiety, które nie są w tzw. niechcianej ciąży.

Dla dobra kobiet

Aby każdej kobiecie w ciąży zapewnić pełne bezpieczeństwo i opiekę u lekarza czy w szpitalu, prawo powinno stanowić jasno, że życie jej i jej dziecka jest chronione. Czy jest coś nienormalnego w tym, że chronimy prawnie życie każdego poczętego człowieka, aby okazać mu godność i otoczyć najlepszą możliwą opieką i starannością? Może posłowie powinni pomyśleć, że wśród tych kobiet znajdą się kiedyś ich córki, żony, czy siostry. Coraz częściej czytamy o łamaniu praw kobiet ciężarnych. O tym, że dziecko nienarodzone nie jest traktowane godnie wiedzą kobiety, które przeżyły poronienie w szpitalu. Wynika to z uprzedmiotowienia i pomniejszenia wartości zmarłego dziecka. Czy to odczłowieczenie nie jest przypadkiem konsekwencją obowiązującego prawa przewidującego selekcję tych, którzy mają się nie urodzić (to „tylko” embriony, płody)? Prawo, które jest okrutne, niehumanitarne, niesprawiedliwe i dyskryminujące nie może mieć pozytywnego wpływu ani na personel medyczny, ani na rozwój i jakość opieki medycznej. Wraz ze wzrostem liczby aborcji spada jakość pomocy, jakiej ciężarne kobiety powinny oczekiwać od lekarzy, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy ta ciąża jest zagrożona. Wiedzą o tym kobiety, którym lekarze zalecali to łatwiejsze i szybsze rozwiązanie kłopotu: aborcję, zamiast próbować leczyć i ratować zdrowie poczętych dzieci. Propozycja legalnej aborcji jest policzkiem nie tylko dla kobiet noszących w sobie dziecko niepełnosprawne, które lekarz przeznacza do tzw. terminacji. Jest również wilczą przysługą proponowaną zgwałconym kobietom w ciąży, którym zamiast poważnej opieki, współczucia i pomocy oferuje się traumatyczną wizytę w zabiegowym celem zabicia jej dziecka. To policzek dla wszystkich ludzi przeznaczonych do tzw. terminacji (np. dzieci z zespołem Downa), którzy zdołali się urodzić z poczuciem, że ich życie dla innych nie było tego warte. Oto przykre konsekwencje obecnej ustawy powodujące cierpienia niezliczonych kobiet, ojców, rodzin i dzieci.

Dla dobra relacji kobiet z lekarzami

Wróćmy jeszcze do wątku relacji personelu medycznego z kobietami. Czy kobieta ma prawo zadać sobie pytanie: jeżeli dany lekarz traktuje dzieci w fazie przedurodzeniowej jak kawałek mięsa, czy o wiele lepiej będzie traktować ją samą? Kobiety, zwłaszcza ciężarne, nie mogą się zastanawiać, czy prowadzący je lekarz przeprowadzał kiedyś aborcje, czy jako student asystował bądź się w niej szkolił. Jaki wpływ na relację lekarz- pacjent (matka i jej poczęte dziecko) ma świadomość, że każdego roku ponad pół tysiąca dzieci zostało legalnie uśmierconych w publicznych szpitalach, do których każdy może trafić? Bez wzajemnego szacunku i zaufania nie ma po prostu żadnej sensownej medycyny. Chodzi więc nie tylko o podbudowanie godności i szacunku dla macierzyństwa, ale również o przywrócenie należnego statusu lekarzom ginekologom, którzy niestety nie mogą narzekać na zbyt dużą estymę. Zauważmy również taką prawidłowość- są w Polsce ginekolodzy, którzy nie zajmują się prowadzeniem ciąży (wystarczy przeczytać ich ogłoszenia), za to chętnie przepisują tzw. antykoncepcję kryzysową, czyli środki poronne. I tu dochodzimy do trzeciego powodu przemawiającego za wprowadzeniem zakazu aborcji. Chodzi o jakość rozwoju medycyny i jej kierunek.

Dla prawdziwej medycyny

Czy chcemy mieć więcej lekarzy, którzy tylko wypisują recepty na te kontrowersyjne specyfiki czy tych, którzy pomagają kobietom rodzić dzieci? Chcemy przecież postawić na rozwój położnictwa jako medycyny macierzyństwa, opartej na godności i szacunku. Chcemy być również dumni ze specjalistów chirurgii prenatalnej, chorób genetycznych czy kardiologii dziecięcej, a nie z aborterów. Jednak jeśli będziemy tolerować obecne prawo, które niszczy malutkich i niewinnych pacjentów, tacy lekarze-cudotwórcy nie będą potrzebni. Nie będą się szkolić i dokonywać lekarskich cudów. Dzięki wprowadzeniu zakazu aborcji znacznie ograniczymy haniebne praktyki. Pozwolimy lekarzom prawdziwie się rozwijać i pracować dla zdrowia i życia każdego pacjenta. Dziś personel medyczny jest niekiedy zmuszany pod groźbą utraty pracy do uczestnictwa w aborcji. Kiedy mówimy o prawach kobiet- nie możemy zapominać o studentkach medycyny, położnych i lekarkach, które przeżywają z tego powodu dramaty i chcą odejść z zawodu. Czy dla feministek one się nie liczą?

Bo zakaz działa na kobiety

Nie wierzmy aborcyjnym aktywistom, którzy rozgłaszają, że zakaz wpływa tylko na to, że aborcja jest dla kobiet niebezpieczna. Z książki „Abortion Rites” Marvina Olasky’ego wynika, że na bezpieczeństwo aborcji największy wpływ miał wynalazek penicyliny w 1928 r. (dziś są to udoskonalone antybiotyki). Podobnie twierdzi proaborcyjna autorka Ricky Solinger w „The Abortionist”. Nie bójmy się więc wprowadzenia zakazu. Kobiety nie będą z tego powodu masowo umierać. Obecna sytuacja z legalną aborcją sprzyja niestety sytuacjom, w których przestraszeni rodzice (czasem za namową lekarza, który miał jakieś podejrzenia zdrowotne) podejmują nieodwracalną i tragiczną w skutkach decyzję o zabiciu nienarodzonego dziecka. Kobieta czasem, krótko po usłyszeniu o tych podejrzeniach, odsyłana jest do zabiegowego na szybki, „darmowy” (czyli za 1300 zł wydanych przez podatników) zabieg zwany terminacją. Bywa, że nie do końca rozumie, co się w tym momencie dzieje, nie rozumie do końca znaczenia słów lekarza. Czy zakaz nie mógłby tym sytuacjom zapobiec? Prawo ma przecież zdolność wpływania na zachowania ludzkie. Ludzie dopuszczają się pewnych działań, dlatego że są one prawnie dozwolone i z czasem przestają uznawać je za złe. Historia XIX w. aborcji w USA pisana czy to piórami obrońców życia (M. Olasky) czy proaborcyjnych autorów (J. Mohr) pokazuje, że po wprowadzeniu zakazu, liczba aborcji spada. Stało sie tak, gdyż ruchowi antyaborcyjnemu udało się zmienić zarówno prawo, jak i opinię publiczną. To prawo zakazujące aborcji (wyjątek stanowiło zagrożone życie matki) utrzymało się w USA przez prawie sto lat!

Powtórzmy sobie to raz jeszcze: zakaz sprzyja zmniejszeniu liczby aborcji. Pracujmy więc nad zmianą prawa i opinią publiczną. W USA zakazano aborcji dzięki działaniom lekarzy i dziennikarzy. Naciskajmy na policję i prokuratorów, aby egzekwowali istniejące prawo z całą surowością. Aby służby celne zatrzymywały przesyłki z pigułkami aborcyjnymi, jak robią to w Irlandii. Nie pozwólmy na reklamę aborcji. Aborcji nie da się zwalczyć, ale można ją ograniczyć. Skupmy się więc na tym oraz na ulepszeniu mechanizmów pomocowych dla kobiet. Kobietom trzeba pomagać zwłaszcza w rodzinie, w kościołach, w poradniach dla kobiet, szczególnie w ciąży kryzysowej, czy w ramach paliatywnej opieki perinatalnej. To my powinniśmy się w tę pomoć zaangażować, a nie liczyć na państwo. Kiedy kobiety nie będą się czuły same, zwykle nie będą targały się na życie swoich nienarodzonych dzieci. Pomagajmy, a nie uczmy braku odpowiedzialności i wstrętu do ciąży.

Natalia Dueholm

http://www.prawdaoaborcji.wordpress.com

www.za-zyciem.pl

Reklamy

Written by prawdaoaborcji

Marzec 17, 2012 @ 7:31 pm

Napisane w Zakaz aborcji

Tagged with ,

%d blogerów lubi to: