Prawda o aborcji

Dziennikarze za prawdą o aborcji

I tak się kończy nowoczesny świat

„Tak wiele dziennikarek w Polsce podpisało się pod listem przeciw aborcji” *- już podczas wstępnej rozmowy telefonicznej, gdy umawiamy się na spotkanie, Karin Larsen, dziennikarka Duńskiego Radia dziwi się i przyznaje, że jest pod wrażeniem naszej siły sprzeciwu wobec aborcji. „I tak wiele podpisów zebrano pod projektem zakazującym aborcji!” – dodaje wspominając o obywatelskim projekcie ustawy, który poparło ponad pół miliona osób. Karin Larsen odwiedza Polskę z okazji wyborów parlamentarnych. Gdy rozmawiamy, nie wiemy jeszcze, że w ich wyniku skład sejmu stanie się bardziej proaborcyjny. W Danii w 1973 roku parlament zdecydował, że aborcja będzie dostępna na życzenie. W kraju liczącym zaledwie 5,5 mln mieszkańców, w tym nieco ponad 2 mln kobiet, dokonuje się ponad 16 tys. aborcji rocznie. A jednak – zdaje się – już nikogo to nie obchodzi! „Aborcja w Danii nie stanowi już dziś w ogóle przedmiotu dyskusji. Nikt tej kwestii nie podnosi” – wyjaśnia Dunka – „aborcja nie jest jedną z istotnych kwestii, w której zbieralibyśmy podpisy, choć nie znaczy to, byśmy nie zbierali podpisów w różnych sprawach – na przykład, że chcemy zasadzić gdzieś więcej drzew”. (sic!) Jak to możliwe? Jak można „przyzwyczaić się” do zabijania dzieci? Gdy słyszę wyjaśnienie, tym bardziej jestem przekonana, że o sprawie warto mówić. Warto krzyczeć.

Kamila Pajer (KP): Prawo w Polsce dopuszcza przerywanie ciąży w trzech przypadkach – gdy stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, gdy istnieje prawdopodobieństwo choroby dziecka, albo gdy zachodzi podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. Podobne prawo zostało wprowadzone w Danii w 1939 roku, przez socjaldemokratów, tych samych, którzy kolaborowali z Hitlerem, gdy Dania została najechana rok później…

Karin Larsen (KL): Dania została najechana przez Niemcy 9 kwietnia 1940 roku. Właściwie nie było oporu i kraj poddał się bardzo szybko, wychodząc z założenia, że opór był pozbawiony sensu. Kwestia ta zresztą jest nadal bardzo gorąca w naszym kraju – czy poddanie się było równe kolaboracji, gdy jest się do niego zmuszonym? W latach wojny rząd wielu partii współpracował z najeźdźcą – nie sami tylko socjaldemokraci.

KP Nawiązuję do tego, bo w Polsce to właśnie Hitler pierwszy wprowadził aborcję. W Danii w 1973 roku, rządząca wtedy ponownie socjaldemokracja dalej złagodziła prawo wprowadzając aborcję na żądanie do 12 tygodnia ciąży.

KL Gdy prawo to było w Danii głosowane, wszystkie partie polityczne zezwoliły swoim reprezentantom na głosowanie zgodnie z sumieniem. Strona centrolewicowa parlamentu głosowała za ustawą dopuszczającą przerywanie ciąży do 12 tygodnia na żądanie kobiety, ale wraz z nimi głosowali również konserwatyści. Warto jednak zauważyć, że prawo nie ma zastosowania na Grenlandii oraz na Wyspach Owczych – te ostatnie mają regulacje podobne do obowiązujących w Polsce.

KP Jak wskazują sondaże, większość Duńczyków popiera dziś aborcję.

Tak, ja również. Od 1973 roku nic się właściwie nie zmieniło w tej kwestii od strony prawnej. To już tak wiele lat. I dlatego dziś aborcja w ogóle nie stanowi przedmiotu dyskusji – żadna partia polityczna tej kwestii nie podnosi.

KP Nawet chrześcijańska demokracja?

KL Chrześcijańscy demokracie nie są już w parlamencie – mieli wcześniej jednego posła, ale teraz – wybory były przed miesiącem – stracili zupełnie miejsce w parlamencie. W wyborach we wrześniu 2011 r. zdobyli jedynie 0,8% głosów! Mamy w parlamencie aż 8 partii – od skrajnej lewicy po prawicę, ale nawet prawica tej kwestii nie podnosi. Jedną z przyczyn tego milczenia zapewne jest fakt, że obecne prawo obowiązuje u nas już niemal 40 lat. Czasem pojawia się ten temat w dyskusji, ale rzadko. Według statystyk Narodowego Forum Zdrowia w 2009 roku przeprowadzono w Danii 16 205 aborcji, około 25% zabiegów miały kobiety bardzo młode, będące w wieku od 20 do 24 lat.

KP Dodatkowo w wielu przypadkach usuwa się dzieci chore, niedawno w duńskiej gazecie „Berlingske” pojawił się tekst mówiący, że po 2030 r. w Danii przestaną się rodzić dzieci z zespołem Downa, bo odkąd duńska służba zdrowia zaczęła oferować wszystkim kobietom w ciąży badania płodu pod kątem wystąpienia zespołu Downa, liczba nowych przypadków maleje o 13 proc. rocznie. A prof. Niels Uldbjerg, badacz etyki lekarskiej ze Szpitala Uniwersytetu w Aarhus konkluduje: „To fantastyczne osiągnięcie, że liczba noworodków z zespołem Downa jest zbliżona do zera”!

Znalazłam też stwierdzenie, że Dania, prezentuje generalnie poparcie dla aborcji,  jako kraj w zdecydowanej większości luterański. Ale przecież to luterański pastor, Krystian Bartholdy, w trakcie dyskusji nad poszerzeniem prawa do aborcji ostrzegał, że zmieni ono jego kraj w „naród morderców”…

KL Spośród 5,5 mln mieszkańców Danii 80% stanowią członkowie Ewangelicznego Kościoła Luterańskiego, ja również do niego należę, katolików jest zaledwie 34 tys. Gdyby wsłuchać się w głosy hierarchii kościoła luterańskiego, jestem pewna, że wciąż podnoszą tę kwestię, ale na niższych poziomach nie jest ona przedmiotem dyskusji. Nie jest więc ona na tyle istotna, by ją omawiać publicznie i zbierać podpisy przeciw aborcji. Podobnie nie przypominam sobie, by kiedykolwiek u nas powstały takie inicjatywy jak w Polsce – np. list dziennikarek przeciwko aborcji. W Danii nie mamy takiego prawa, jakie jest w Polsce, że można do parlamentu wnieść obywatelski projekt ustawy, gdy zbierze się pod nim co najmniej 100 tys. podpisów. Choć nie znaczy to, byśmy nie zbierali podpisów w różnych sprawach – na przykład, że chcemy zasadzić gdzieś więcej drzew. W bardzo różnych sprawach zbieramy podpisy i ślemy listy. Jednak aborcja nie jest jedną z istotnych kwestii. U nas ta sprawa nie jest już dyskutowana.

KP Przyznać muszę, że mam problem ze zrozumieniem pozycji osób popierających aborcję – dla mnie jest oczywiste, że jest to morderstwo dziecka i bardzo często tylko dlatego że jest chore. Jak więc to możliwe, że te same społeczeństwa, które są tak otwarte dla niepełnosprawnych, jednocześnie tworzą prawo, które pomaga tych niepełnosprawnych pozbyć się przed urodzeniem?

KL Dyskusja o aborcji – ilekroć w Danii była podejmowana – sprowadzała się zazwyczaj do praw kobiety do decydowania o swoim ciele i prawach reprodukcyjnych, bo one są ważne w Danii  oraz do kwestii, kiedy właściwie zaczyna się życie…

KP … i zdecydowano, że po 12 tygodniu?

KL Albo po urodzeniu…

KP Myślę, że żadna normalna kobieta nie zgodziłaby się ze stwierdzeniem, że dopóki nie urodzi, nosi w sobie martwe dziecko!

KL Warto też zwrócić uwagę na kwestie lingwistyczne. Na słowa, jakich się podczas dyskusji o aborcji używa – czy się powie, że to jest embrion, zarodek…

KP Wystarczy jedynie wystrzegać się słowa dziecko?

KL Właśnie.

KP W takim razie czym to się różni od rasistowskich praw hitlerowskich? Hitler też zdecydował, że żyd nie jest człowiekiem, uchwalono prawo, które mówiło, że to jest niższy od ludzkiego byt, można go więc było bezkarnie zabić.

KL Może poparcie bierze się i stąd, że u nas religia nie gra tak istotnej roli jak w Polsce, a z kolei liczy się prawo kobiet do decydowania o sobie.

KP Tylko, czy kobieta decyduje o sobie? Oczywiste jest przecież, że zarodek ma osobny kod genetyczny od kobiety, to jest zupełnie inny człowiek. Nie można mówić „mój brzuch moja sprawa”.

KL To są podwójne standardy. Ale, czy nie będzie podwójnym standardem całkowite zakazanie aborcji, gdy przecież wszyscy wiedzą, że w Polsce jest wiele nielegalnych aborcji…

KP Grupy proaborcyjne chętnie podnoszą kwestię podziemia aborcyjnego, mamy jednak prawo podejrzewać, że liczby przez nich podawane są znacznie zawyżone. Robiły tak bowiem w Ameryce, Anglii, Niemczech, gdy chciały wymusić zmianę prawa. W Wielkiej Brytanii podawali, że dokonuje się rocznie 250 tys. nielegalnych zabiegów przerywania ciąży, a po zalegalizowaniu było ich 23 tys., w Niemczech miało być 3 miliony nielegalnych aborcji, a po zalegalizowaniu było 55 tys.

KL Jednak nie rozumiem, czy całkowity zakaz aborcji, który popieracie nie powinien być z czymś połączony – jak poradnictwo…

KP Polskie statystyki pokazują, że najwięcej aborcji popełnianych jest ze względu na podejrzenie wad u dziecka. 95% wszystkich aborcji wykonanych zostało w ubiegłym roku z tego względu. Dlatego można mówić, że prawo jest rasistowskie – służy eliminacji chorych. Wraz z zakazem zabijania dzieci przed urodzeniem może się rozwinąć diagnostyka i leczenie prenatalne. Wśród dziennikarek, które się podpisały pod apelem o zakaz aborcji, znajdują się i takie, które mają chore dzieci i wiedzą, jak ciężkie jest życie takiej matki, ale uważają, że także chore dziecko ma prawo do życia.

KL Zakazanie aborcji przecież nie spowoduje, iż jej w ogóle nie będzie – kobiety będą mogły pojechać do Niemiec czy nawet Czech i zażyczyć sobie aborcji…

KP Rozumując w ten sposób moglibyśmy uznać, że można wszystko zalegalizować – np. pedofilię – przecież i ona na świecie występuje, w niektórych miejscach pedofilom jest podobno dość łatwo zrealizować swoje zachcianki. I można powiedzieć, po cóż ludzie o takich skłonnościach mieliby jechać do Tajlandii i tam wykorzystywać seksualnie dzieci, wydając pieniądze, ryzykując choroby weneryczne – zalegalizujmy ją w Polsce… Czy to ma sens?

KL Zgadzam się, że ten argument jest bez sensu. To, że ktoś coś robi nie jest przesłanką za tym, żeby to dopuszczać. Legalizacja aborcji w Danii w 1973 roku była rezultatem długiego procesu. Przez cały okres do roku 73 aborcja stawała się stopniowo coraz bardziej dostępna i towarzyszyła temu wielka gorąca debata – za i przeciw aborcji. Jednak już wcześniej coraz więcej kobiet otrzymywało zgodę na aborcję jeszcze przed rokiem 1973 i wiele kobiet dokonywało aborcji nielegalnej w okropnych warunkach. Prawo o dopuszczeniu aborcji na żądanie w Danii powinno też być widziane w kontekście sytuacji historycznej – rewolucji obyczajowej w Zachodniej Europie, edukacji seksualnej wprowadzonej w szkołach, łatwiejszego dostępu do środków antykoncepcyjnych, wyzwolenia kobiet, ich wyjścia z kuchni na rynek pracy itd. Był to czas wielkich przemian w Danii i Europie Zachodniej. Inaczej było w Polsce, oddzielała nas żelazna kurtyna.

KP Nie tak do końca inaczej: u nas „wyzwolenie kobiet” nastąpiło zaraz po wojnie i kobiety z kuchni wsadzono na traktory… My tu socjalizm przerabialiśmy wcześniej.
Czasem pojawia się też argument, że to okropne zmuszać kogoś do posiadania chorego dziecka, ale przecież – jeśli kobieta nie może się nim zająć – może dziecko oddać. To jest zawsze dramat, ale jednak daje mu szansę życia.

KL Jest dobre rozwiązanie, którego jednak nie mamy w Danii, ale które istnieje w Czechach, gdzie na stałe przebywam – jest tam rodzaj punktu zwanego „baby box” – okno otwierane od zewnątrz i wewnątrz, z rodzajem alarmu, który powiadamia osoby będące wewnątrz, że ktoś pozostawił dziecko. Można tam zostawić dziecko bez żadnych dosłownie formalności. Jest coś takiego w Polsce?

KP U nas nazywa się to „okno życia” i jest ich niemal 40 w różnych miastach Polski. Widać więc, że oddanie dziecka „niechcianego” jest możliwe – jest nawet bardzo ułatwione. Fakt, że tego typu punkty nie istnieją w Danii może być symptomatyczny, skoro niechcianego dziecka można się pozbyć w aborcji…

 KL W Danii aborcja jest dozwolona od niemal 40 lat i faktycznie przywykliśmy już do tego.

KP Prawo ma aspekt edukacyjny. Gdy coś jest zapisane jako dozwolone, w społeczeństwie wzbudza to wrażenie, że musi to być coś dobrego. Zatem dopuszczenie aborcji poniekąd edukuje do niej.

KL To fakt, jak pokazuje doświadczenie Danii, gdy coś przez tak długi czas istnieje, przestaje być kwestionowane. Jestem pewna, że w naszym prawodawstwie znaleźć można jeszcze i inne przykłady praw, do których po prostu przywykliśmy i które teraz byłoby bardzo trudno zmienić.

KP Autorzy raportu instytutu Maxa Plancka z 2009 roku „Stopa aborcji w Danii w stosunku do wieku, wcześniejszych urodzeń i aborcji” piszą: „Dunki mogły wcześniej stosować aborcję w celu opóźnienia zakładania rodziny, dziś jednak coraz częściej stosują ją jako sposób kontroli urodzeń i czasu zakładania rodziny”.

KL Innymi słowy aborcja używana jest jako narzędzie do planowania rodziny, do planowania całego życia. Coraz więcej kobiet chce mieć dzieci w określonym momencie życia – najpierw skończyć studia, potem rozwinąć karierę zawodową, a potem dopiero mieć rodzinę. To prawda, aborcja stała się elementem planowania rodziny.

KP Nie można więc powiedzieć, że kobiety nie mają wyjścia, że są do niej zmuszone. Aborcja – jak pokazują doświadczenia krajów, gdzie jest przeprowadzana na życzenie – dokonywana jest ze względów konsumpcyjnych, ze względu na wygodę. Czy za wygodę dorosłych dzieci nie płacą jednak zbyt wysokiej ceny?

KL Myślę, że można nawet zauważyć, że tak jest właśnie zbudowany współczesny świat i tak wygląda to nasze nowoczesne życie – wymaga się od wszystkich aktywności na rynku pracy. Rodzina, która chciałaby się utrzymać z jednej tylko pensji, będzie miała bardzo ciężko, więc kobieta musi mieć wykształcenie, musi pracować. Aborcja ułatwia jej planowanie rodziny. Oczekuje się jednak z pewnością również, że kobieta będzie miała dzieci, by przyczynić się do przetrwania narodu. Ale przetrwanie narodu i kwestie demograficzne stają się coraz trudniejsze dla wielu krajów – właśnie przez ten nowoczesny sposób życia.

Kamila Pajer, redaktor www.slubosfera.pl

Artykuł ukazał się w miesięczniku „Opcja na Prawo”, 2011.

 *Wciąż trwają w Polsce działania mające na celu wprowadzenie prawnej ochrony wszystkich dzieci nienarodzonych. Pod projektem zakazującym aborcji zebrano ponad 600 tys. podpisów. Przez Polskę przeszły marsze za życiem. Przeciwko aborcji wypowiedziały się dziennikarki pisząc swój „List dziennikarek przeciw aborcji”, jak również dziennikarze, prawnicy, ginekolodzy, nauczyciele akademiccy, i inni.  Akcja, która wciąż trwa na stronie:  www.za-zyciem.pl spotkała się z zainteresowaniem za granicą, między innymi w USA, Anglii, Irlandii czy Brazylii. Przedstawicielka Dziennikarek za życiem, Kamila Pajer, spotkała się proaborcyjną dziennikarką z Danii, Karin Larsen, która szczerze zainteresowała się działaniami obrońców życia w Polsce.  Oto zapis ich wymiany myśli.

Reklamy

Written by prawdaoaborcji

Listopad 10, 2012 @ 5:44 pm

%d blogerów lubi to: