Prawda o aborcji

Dziennikarze za prawdą o aborcji

Archive for the ‘Zakaz aborcji’ Category

„Ideał życia ułatwionego” czyli nikogo nie wolno zmuszać do heroizmu

W Polsce istnieją, niestety, nadal zwolennicy obecnej ustawy aborcyjnej dopuszczającej zabijanie dzieci nienarodzonych w niektórych przypadkach. Są to ludzie, którzy doskonale wiedzą, że tzw. terminacja dziecka poprzez aborcję oznacza zabicie człowieka. Czyżby oni byli również zwolennikami poniższych ustaw?

Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie mężczyzn i warunkach dopuszczania usuwania męża zapewne spodobałaby się, przede wszystkim radykalnym feministkom. Skoro domagają się one prawa do „usuwania” dziecka, niewykluczone że kiedyś mogą domagać się swobody usuwania męża (czy „partnera”). Kto wie, może i niektórzy zwolennicy tzw. kompromisu aborcyjnego pochyliliby się nad ich argumentacją, według której „nikogo nie wolno zmuszać do heroizmu”? Pozbycie się mężczyzny za pomocą trucizny jest w pewnym sensie podobne do niektórych metod aborcyjnych, a nawet zdaje się być dużo mniej drastyczne. Na wzór obecnej Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu i warunkach przerywania ciąży, odpowiedni artykuł brzmiałby tak:

Usuwanie męża może być dokonane w przypadku, gdy:
1) stanowi on zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety,
2) badania lekarskie lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,
3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że mąż dopuszcza się czynów zabronionych albo zdradza żonę.

Wprowadzenie takiej ustawy byłoby oczywiście jawną dyskryminacją mężczyzn. Żeby więc była równość, nie powinno również zabraknąć Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie kobiet i warunkach dopuszczania usuwania żony. Wówczas stosowny artykuł brzmiałaby podobnie:

Usuwanie żony może być dokonane w przypadku, gdy:
1) stanowi ona zagrożenie dla życia lub zdrowia mężczyzny,
2) badania lekarskie lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jej życiu,
3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że żona dopuszcza się czynów zabronionych lub zdradza męża.

Innymi słowy, dorośli małżonkowie realizowaliby coś, co Emil Skiwski nazwał „ideałem życia ułatwionego”, wypowiadając się à propos moralności znanego aborcjonisty Boya-Żeleńskiego. Ułatwione życie powinno się należeć wszystkim, wedle zasad najnowszych praw człowieka, również dzieciom.

Nieletni politykujący w dziecięcych parlamentach mogliby podchwycić ideę i wyprodukować swój własny projekt Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie rodziców i warunkach dopuszczania usuwania mamy i/lub taty.

Usuwanie matki i/lub ojca może być dokonane w przypadku gdy:
1) któreś z nich stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia dziecka,
2) badania lekarskie lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia albo nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu matki i/lub ojca,
3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że rodzice dopuszczają się czynów zabronionych lub źle traktują dzieci.

To oczywiście nie wszystko. Dzieci mogłyby zachcieć pozbywać się rodzeństwa, zwłaszcza tego chorego, któremu nie chcieliby pomagać. Czy można wymagać od dziecka, żeby karmiło swojego przykutego do łóżka brata? Właśnie z myślą o najmłodszych musiałaby więc powstać Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie rodzeństwa i warunkach dopuszczania usuwania brata i/lub siostry. Pamiętajmy, co mówią zwolennicy kompromisu aborcyjnego: „nikogo nie wolno zmuszać do heroizmu”. A dzieci wyszkolone przez edukatorki seksualne w posługiwaniu się środkami poronnymi, mogą mieć dostateczną wiedzę, aby nabyć i podać matce tabletki aborcyjne. Takie rzeczy już się dzieją, jednak zazwyczaj robi to „partner”, który do najmniejszego heroizmu też zmuszać się nie chce.

Pozbywanie się schorowanych dziadków i babć można oczywiście usprawiedliwić tym samym sposobem myślenia. Mielibyśmy Ustawę o planowaniu rodziny, ochronie dziadków i warunkach dopuszczania usuwania babci i/lub dziadka. Kto wie, może i niektórych „niechcianych” wujków i ciocie spotkałby podobny los?

Prawne dopuszczanie pozbywania się dzieci w ramach tzw. aborcji otwiera puszkę Pandory, która pozornie pozostaje zamknięta dlatego, że dorosłych zabija się teoretycznie i praktycznie trudniej od malutkich dzieci. A już na pewno trudniej ukryć jest ich zwłoki. Nie zmienia to faktu, że logiczną konsekwencją degradacji moralności jest właśnie rozszerzanie grup ludzi przeznaczonych do tzw. terminacji, co widzimy na przykładzie legalizacji eutanazji dzieci i ludzi starych. Dlaczego dzieci miałyby uważać, że dorosłych nie wolno się pozbywać, skoro można legalnie pozbyć się dziecka, często zabijając je w państwowym szpitalu na koszt wszystkich podatników?

Spytać też można, dlaczego właściwie analogiczne rozwiązania legislacyjne nie miałyby dotyczyć również polityków? Czy wyborców trzeba zmuszać do heroizmu i tolerowania, a co ważne – utrzymywania niektórych spośród posłów, senatorów czy funkcjonariuszy partyjnych?

Ustawa o planowaniu polityki, ochronie posłów i senatorów i warunkach dopuszczania ich usuwania zezwalałaby zatem na terminację, jeśli:
1) poseł lub senator stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia społeczeństwa,
2) badania lekarskie lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,
3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że dopuszczają się czynów zabronionych albo zdradzają wyborców.

Zastanówmy się nad tym rozwiązaniem i licznymi korzyściami z niego wypływającymi. O ile wtedy poprawiałaby się jakość polityki! Populacja zawodowych polityków utrzymywałaby się na ograniczonym poziomie. I jakie mielibyśmy oszczędności!

Natalia Dueholm
Artykuł ukazał się na http://www.pch24.pl

Zero tolerancji dla okaleczania kobiet

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) domaga się wyeliminowania bolesnej i krwawej procedury, z którą łączą się różne typy ryzyka dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Od lat poświęca temu przedsięwzięciu specjalny dzień: Zero Tolerancji dla….- niestety nie chodzi o aborcję, a o kobiece obrzezanie.

Dla wywołania bardziej negatywnego efektu ONZ nie posługuje się nawet terminem obrzezanie, a okaleczenie (Female genital mutilation: FGM) i jemu poświęca 6 lutego specjalny dzień: Zero Tolerancji dla FGM. Walka przeciwko tej procedurze pokazuje ogrom hipokryzji środowiska tzw. praw kobiet, czyli de facto lobby aborcyjnego.

Zabieg obrzezania (zwany czasem klitoridektomią) polegający na częściowym lub całkowitym usunięciu zewnętrznych żeńskich organów rodnych, praktykowany jest w częściach Afryki, Azji i na Bliskim Wschodzie, jak również wśród emigrantek w Europie czy USA. Choć nie jest związany z religią, w różnej formie stosowany jest on przez muzułmanów i chrześcijan. Jak pisze w „Means of Reproduction” Michelle Goldberg, klitoridektomia była nawet praktykowana w Europie w XIX w. w czasach wiktoriańskich i zachwalana przez prezesa Londyńskiego Stowarzyszenia Medycznego. Obecnie szacuje się, że przeszło go od 100 do 140 milionów kobiet na świecie. Każdego roku poddawanych jest temu zabiegowi około 3 milionów dziewczynek (połowa tego w Egipcie i Etiopii).

Przyjęta rezolucja Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 2012 r. nawołuje do wprowadzenia globalnego zakazu FGM http://www.unwomen.org/2012/12/united-nations-bans-female-genital-mutilation/. Wcześniej apel w tym celu podpisała min. spraw zagranicznych Unii Europejskiej Catherine Ashton, komisarz ds. sprawiedliwości Viviane Reding, czy John Dalli- były komisarz ds. zdrowia i ochrony konsumentów. Zaskakujące jednak, że ONZ domaga się zakazu i w tym wypadku jakoś nie martwi się (tak, jak w przypadku aborcji), że doprowadzi on do zejścia tego procederu do podziemia, a tym samym zaskutkuje śmiercią wielu kobiet. Co ciekawe, popiera zakaz w sytuacji, gdy jest on nieakceptowany przez ludność lokalną. Jak napisał w 2003 r. antropolog Richard Shweder: „ (…) w co najmniej siedmiu krajach afrykańskich 80-90 % (SIC!) ludności zagłosowałoby w głosowaniu powszechnym przeciwko jakiejkolwiek polityce czy prawu kryminalizującemu praktyki obrzezania zarówno chłopców, jak i dziewczynek”.

ONZ również nie sugeruje, że z zakazem będzie wiązała się turystyka obrzezania (znowu tak jak w przypadku aborcji), co wcale nie jest kwestią czysto teoretyczną. Goldberg, która w swojej książce poświęciła tej praktyce cały rozdział, wskazała na jej znaczenie dla tradycji i kulturalnego autentyzmu. Opisuje w niej przypadek Amerykanki, Fuambai Ahmadu, studentki Georgetown University z doktoratem z London School of Economics, która pojechała celowo i z własnej woli do Sierra Leone (stamtąd pochodziła jej rodzina), aby się obrzezać.

To „tylko” tkanka?

Według ONZ każdy rodzaj obrzezania kobiet uznany jest za szkodliwy i jest łamaniem praw człowieka. Warto dodać, że ONZ uważa nawet za niepokojący fakt, że zabieg ten wykonywany jest coraz częściej przez personel medyczny (lekarzy i pielęgniarki), co tym samym go legitymizuje. Wynika z tego, że sam fakt wykonywania w lepszych, czyli bezpieczniejszych warunkach (zamiast przy użyciu noży, nożyczek czy żyletek) i pod znieczuleniem wydaje się nie mieć tu żadnego znaczenia. Szkoda, że nie stosuje tej samej miary w przypadku aborcji. Zabijanie nienarodzonego dziecka ma być dla lobby aborcyjnego usuwaniem tkanki. A czymże jest obrzezanie kobiet? Czy to nie „tylko” tkanka?

Dziś w USA można uzyskać azyl polityczny powołując się na zmuszanie do obrzezania jako formy prześladowania. Obecnie walka z FGM jest częścią amerykańskiej polityki zagranicznej. Wymóg wprowadzenia zakazu stosuje się w stosunku do krajów, które otrzymują od USA fundusze pomocowe. Podobnie taka forma nacisku wykorzystywana była, aby wymóc wprowadzenie legalizacji aborcji. W USA FGM jest zakazane, aborcja za to dozwolona do 9 miesiąca (z pewnymi ograniczeniami). Grupy ją promujące jednocześnie zwalczają FGM (Population Council, czy Center for Reproductive Rights). Czy to nie jest jakieś rozdwojenie jaźni?

Jak czytamy na swojej stronie internetowej WHO, nie są znane żadne zdrowotne korzyści FGM. Wiąże się ono za to z serią ryzyka krótko i długoterminowego dla zdrowia fizycznego, psychicznego, duchowego, seksualnego i dobrego samopoczucia. Wśród powikłań wymieniane są m.in.: ból, infekcje, krwawienia, niepłodność, uraz psychiczny, ryzyko ciążowe, a nawet śmierć. Prawie to samo można powiedzieć o aborcji, która w większości przypadków bynajmniej również nie jest dokonywana z powodów zdrowotnych.

Co więcej, przeciwnicy FGM używają wszelkich środków, aby go napiętnować. Nie wahają się w tym przypadku pokazywać go na ilustracjach. W książce „Female Genital Mutilation” znajduje się zdjęcie przedstawiające ogromną torbiel – jedno z zagrożeń procedury. Z pewnością Facebook nie miałby nic przeciwko, aby je zamieszczać. A co ze zdjęciami aborcji? Może media głównego nurtu pokażą kiedyś, co dokładnie wyrzucają szpitale i kliniki aborcyjne w ramach odpadów medycznych?

Zdjęcia to zresztą nie wszystko. Jakiś czas temu telewizja CNN pokazała klitoridektomię w egipskim slamsie, dokonaną przez ojca 10-letniego dziecka. Na filmie cierpiąca dziewczynka wykrzyczała po procedurze do członków swojej rodziny: „Spada za to na was grzech!”. Jak pisze Goldberg, film otworzył oczy Zachodowi. Ludzie byli zszokowani, bo nie mieli pojęcia, jak wygląda klitoridektomia. Amerykańska delegacja spotkała się w tej sprawie z prezydentem Mubarakiem. Maszyna zwalczająca FGM ruszyła w latach 90. XX w., wcześniej niewielu było nią zainteresowanych. Czy jest szansa, że kiedyś CNN pokaże aborcję, aby otworzyć ludziom oczy?

Według ONZ, wiele krajów wprowadziło zakaz klitoridektomii. I tam, gdzie istnieją również akcje edukacyjne i kampanie społeczne, jej praktykowanie spadło. Czekamy na podobne podejście do zwalczania aborcji, która jest skrajną i traumatyczną formą przemocy i łamaniem praw człowieka. Z nią będzie się walczyło dużo łatwiej, bo nie jest wspierana 90% poparciem. Skoro FGM może niszczyć kobiety i ich życie, a nawet je zabijać, co dopiero powiedzieć o aborcji, która zawsze uśmierca życie nienarodzonego człowieka. Jest również okaleczaniem kobiet. Aborcja Boli. Okalecza Rodzinę Całą. Jest Antyludzka.

Natalia Dueholm
http://www.planetaludzi.salon24.pl
http://www.prawdaoaborcji.wordpress.com
http://www.za-zyciem.pl
http://www.edukacjadomowa.piasta.pl

Liberalizacja kradzieży i zabijania? Legal fiction

W 20. rocznicę uchwalenia Ustawy o ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży

Niektórzy mówią, że polskie prawo jest zbyt restrykcyjne. Powinno być zliberalizowane. To podobno bardzo europejskie i nowoczesne. Zobaczmy, do czego to prowadzi.

Wyobraźmy sobie, że Sejm przyjął 20 lat temu Ustawę o ochronie mienia prywatnego i warunkach dopuszczalności zawłaszczania mienia prywatnego, która wprowadziła trzy wyjątki od takiej ochrony. Prawo to mówi, że:
– zawłaszczenie czyjegoś mienia jest dopuszczalne w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia,
– można zawłaszczyć mienie osoby, która weszła w jego posiadanie w wyniku czynu zabronionego,
– można zawłaszczyć dane mienie, gdy istnieją przesłanki, że ma ono jakiś defekt lub uszkodzenia.

Teraz wyobraźmy sobie, że przeciwnicy tej ustawy domagają się wykreślenia trzeciego wyjątku i argumentują:

1. Ustawa legalizuje kradzież (choć mowa o „zawłaszczeniu mienia”).
2. Ustawa jest sprzeczna z innymi aktami prawnymi. Prawo jest przez to niespójne, więc należy je zmienić.
3. Prawo jest niesprawiedliwe i dyskryminujące.
4. Legalizowanie kradzieży jest nieetyczne i niemoralne.
5. Intencją wprowadzania danego prawa jest wpływanie na moralność społeczeństwa.
6. Złe prawo wpływa na jego erozję.
7. Mienie, które ma defekt lub uszkodzenie wcale nie musi być gorsze. Wartość mienia nie zależy od jego stanu idealnego. Dla kolekcjonera sztuki uszkodzony obraz może mieć ogromną wartość. Dla innego człowieka podrobiony produkt może nadal dawać satysfakcję z jego nabycia.
8. Różne sondaże pokazują, że Polacy są za ochroną własności prywatnej. Nie popierają kradzieży, szczególnie w przypadku rzeczy uszkodzonych lub mających defekt.
9. Wprowadzenie pełnej ochrony mienia jest w interesie społeczeństwa.
10. Jan Paweł II powtarzał, że ludziom nie wolno kraść.

Zwolennicy utrzymania tej ustawy argumentują za to (przy ogromnym wsparciu mediów z tzw. lewicową wrażliwością, prezydenta i premiera) mówiąc:

1. Przeciwnicy ustawy robią to dla przypodobania się klechom. Co nas obchodzi „Nie kradnij” z dekalogu?
2. Wiadomo, że ludzie kradli zawsze i będą to robić. Lepiej to zalegalizować i mieć na to oko, dzięki czemu ludzie nie będą narażać życia kradnąc nocą i skradając się do czyjegoś domu.
3. Ludzie będą wyjeżdżać i kraść za granicą. Wzrośnie „turystyka kradzieżowa” .
4. Wiadomo, że bogatych stać na wszystko a biednych nie. Państwo powinno umożliwić wyrównanie szans tym ostatnim.
5. Za czasów PRL kradzież była masowa. Ludzie wynosili z fabryk różne rzeczy. W wielu krajach sowieckich taka była rzeczywistość. W nowoczesnych demokracjach zawłaszczanie mienia jest normą.
6. Walka o zmianę tego prawa wywoła wojnę, która nie jest Polsce potrzebna.
7. Za jakiś czas może dojść do efektu wahadła i zostanie zalegalizowana kradzież na żądanie.
8. Kościół wynegocjował tę ustawę i stoimy na straży tego kompromisu.
9. Nie można od ludzi oczekiwać heroizmu, od osób, które zostały zwolnione z pracy i nie mają pieniędzy na życie. Bez środków finansowych ludzie umierają z głodu.
10. Ustawa nikogo nie zmusza do robienia rzeczy niezgodnych z sumieniem.

A teraz zastanów się, Czytelniku, po której byłbyś stronie w trakcie debaty społecznej? Za wykreśleniem jednego wyjątku, może wszystkich trzech czy za ich zachowaniem, a może całkowitą legalizacją zawłaszczania mienia? A teraz pomyśl o porównaniu tej ustawy z Ustawą o ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, która została uchwalona w styczniu 1993 r, czyli 20 lat temu. Weź również pod uwagę fakt, że mienie można czasem oddać albo zapłacić jego równowartość. Zabijanie dziecka w aborcji jest nieodwracalne, a życia ludzkiego nie da się zmierzyć pieniędzmi. Co więc wymaga lepszej ochrony: własność prywatna czy życie człowieka?

Natalia Dueholm, artykuł ukazał się na http://www.pch24.pl

http://www.planetaludzi.salon24.pl
http://www.prawdaoaborcji.wordpress.com
http://www.za-zyciem.pl

Written by prawdaoaborcji

Styczeń 14, 2013 at 4:28 pm

I tak się kończy nowoczesny świat

„Tak wiele dziennikarek w Polsce podpisało się pod listem przeciw aborcji” *- już podczas wstępnej rozmowy telefonicznej, gdy umawiamy się na spotkanie, Karin Larsen, dziennikarka Duńskiego Radia dziwi się i przyznaje, że jest pod wrażeniem naszej siły sprzeciwu wobec aborcji. Czytaj resztę wpisu »

Written by prawdaoaborcji

Listopad 10, 2012 at 5:44 pm

Szpitalne dzieciobójstwo

Fundacja Pro- Prawo do życia od dłuższego czasu próbuje dowiedzieć się, w jaki sposób zabijane są dzieci nienarodzone, czy zdarzyło się, że przeżyły aborcję, a jeśli tak, czy szpital ma wdrożone procedury ich ratowania. Fundacja wie, że warto o to pytać, bo takie rzeczy mają miejsce w wielu krajach, i to częściej niż się wielu wydaje. Czytaj resztę wpisu »

Written by prawdaoaborcji

Wrzesień 27, 2012 at 2:51 pm

Eksterminacja dziewczynek

Na świecie brakuje co najmniej 160 milionów dziewczynek i kobiet. Fenomen dotyczy bowiem nie tylko Chin czy Indii, ale również Europy Zachodniej i może wkrótce dotknąć Bliskiego Wschodu. A winna jest temu aborcyjna bomba, która masowo eksterminuje w pierwszej kolejności płeć piękną.  Czytaj resztę wpisu »

Written by prawdaoaborcji

Maj 3, 2012 at 6:29 pm

Rumuński rekord w aborcji

 

Po upadku dyktatury Ceauşescu nowe władze Rumunii zrobiły prawie wszystko to, czego dziś domagają się feministki i Palikot w Polsce. Zalegalizowały aborcję na koszt podatników i zaczęły lansować darmową antykoncepcję. A za edukację seksualną w szkołach wzięły się organizacje proaborcyjne. Efekty tego są do dziś opłakane. Czytaj resztę wpisu »

Written by prawdaoaborcji

Kwiecień 14, 2012 at 6:29 pm